Gryfskand w Ustrzykach Dolnych - problem ekologiczny czy polityczny? -Ewa Sudoł

           Trwający już od kilku miesięcy spór części mieszkańców Ustrzyk Dolnych z Burmistrzem Ustrzyk Dolnych o budowę przez firmę Gryfskand zakładu produkującego węgiel drzewny na terenie byłych Zakładów Przemysłu Drzewnego w Ustjanowej nie miał by miejsca gdyby gmina Ustrzyki Dolne podobnie jak wiele innych samorządów nie popełniła grzechu pierworodnego jakim było nieuchwalenie planów zagospodarowania przestrzennego. Owszem dla niektórych terenów te plany uchwalano ale częściej były one wymuszane procedurami pozyskiwania środków unijnych niż potrzebą planowanego i racjonalnego rozwoju. Ktoś może spytać co wspólnego ma plan zagospodarowania przestrzennego dla terenów po byłym PPD w Ustjanowej z budową fabryki.

          Otóż okazuje się, że ma bardzo duże znaczenie i dziś jego brak odczuwają wszyscy, nie tylko mieszkańcy ale też inwestorzy, ponieważ w planach byłyby szczegółowo określone sposoby zagospodarowania terenów nim objętych. Nie byłoby dziś takiego wzburzenia gdyby przynajmniej 10 lat temu uchwalono plan zagospodarowania przestrzennego, w którym znalazłyby się zapisy jakiego rodzaju produkcja lub usługi mogą być prowadzone na tych działkach, w jakiej odległości od tych terenów przewidziane jest budownictwo mieszkaniowe, jakie ciągi komunikacyjne będą wytyczone oraz jaka infrastruktura komunalna powstanie na tych terenach i czy w ogóle powstanie. W 1994 roku została już wprowadzona ustawa o zagospodarowaniu przestrzennym która zastąpiła ustawę o planowaniu przestrzennym z 1984r. i wtedy został nałożony na samorządy gminne obowiązek sporządzenia studium uwarunkowań a następnie planów zagospodarowania przestrzennego.

          Patrząc na to ile lat już upłynęło od tego momentu, można zadać pytanie co do tej pory robiły władze gminy, że nadal na spory obszar nie ma uchwalonych planów zagospodarowania przestrzennego. Na pewno największą przeszkodą były bardzo wysokie koszty ich sporządzania ale patrząc na to, jak chaotycznie prowadzona jest zabudowa na terenie naszej gminy i pozostałych gmin bieszczadzkich to koszty np. doprowadzenia tylko podstawowej infrastruktury komunalnej do pojedynczych obiektów nieraz wielokrotnie przewyższają koszt planu na danym terenie. Bardzo wysokie koszty spowodowane zniszczeniem krajobrazu przez przypadkową zabudowę za kilkanaście lat zapłacimy wszyscy, kiedy Bieszczady nie będą słynne ze swojej niepowtarzalnej urody ale z kiczowatych a nieraz wręcz szkaradnych obiektów o których szybko chcielibyśmy zapomnieć.

          Wracając do firmy Gryfskand i emocji jakie jej towarzyszą można teraz spytać byłych burmistrzów i radnych gminy Ustrzyki Dolne dlaczego nigdy nie zdecydowali się na to, aby na teren po byłym PPD Ustjanowa oraz grunty je otaczające sporządzić plany zagospodarowania przestrzennego? Co było powodem, że na tak newralgicznym terenie nie zadbano o to aby sposób z nich korzystania był dokładnie opisany i aby nikt kto nabywał działki z nim graniczące nie był potem zaskakiwany, że będzie mieszkał w sąsiedztwie fabryki. Można dziś tylko gdybać, prawdopodobnie w sytuacji gdy PPD Ustjanowa w 1992 roku uległo likwidacji, ponad tysiąc ludzi zostało bez pracy, syndyk zaczął pozbywać się nieruchomości, z którymi nie wiedziano co zrobić a do tego część z nich została przekazana gminie, było tysiące innych ważniejszych spraw niż plany zagospodarowania przestrzennego.

          W kolejnych latach jednak powoli regulowano te sprawy, część nieruchomości gmina zagospodarowała na kotłownie centralną i była to jedna z najlepszych decyzji bo dziś miasto nie ma problemu ze smogiem, które nęka miasta mniejsze niż Ustrzyki. Budynek biurowca po zlikwidowanym Przedsiębiorstwie adoptowano na szkołę a hotel robotniczy przekształcono w mieszkania socjalne. Wtedy to był ostatni dzwonek aby te plany stworzyć tym bardziej, że potem powstała tam gminna sortownia odpadów, która też już nie bardzo pasowała do otaczających ją zabudowań. Realistycznie patrząc na dalszy rozwój sytuacji można domniemywać, że fabryka Gryfskandu powstanie, ponieważ polskie prawo stworzyło bardzo ułomną protezę w sytuacji gdy brak jest planów zagospodarowania przestrzennego a jest nim decyzja o warunkach zabudowy, która właściwe na pewno będzie pozytywna. Proces jej uprawomocnienia na pewno będzie wydłużony ze względu na skargi i odwołania mieszkańców sąsiednich działek ale do roku Gryfskand ruszy z budową fabryki.

          Pozostaje otwarte pytanie, jak żyć w sąsiedztwie takiej firmy i czy na pewno nie ma innej możliwości aby ta inwestycja nie powstała. Ruch w tej sprawie jest po stronie obydwóch samorządów zarówno gminnego jak i powiatowego. Samorządy te powinny porozumieć się pomiędzy sobą w sprawie przygotowania terenu, który ewentualnie można by zaproponować firmie Gryfskand ( wymiana gruntów) na postawienie fabryki ale w takim miejscu, które nie byłoby uciążliwe dla mieszkańców. Dramatyczne apele, powiatowe uchwały intencyjne czy nagłaśnianie sprawy w mediach nie mają żadnej wartości prawnej, własność prywatna w Polsce chroniona jest konstytucyjnie i tylko kompromis może przynieść pozytywne zakończenie.

          Odpowiedź na pytanie postawione w tytule nasuwa się sama, problem z firmą Gryfskand jest jednym z wielu, które będą musiały rozwiązywać samorządy czyli nasi lokalni politycy, których wybraliśmy do podejmowania decyzji w naszych sprawach. Rozwój Bieszczadów w dużej mierze zależy od tego jak szybko powstaną pozostałe plany zagospodarowania przestrzennego i co będzie w nich zapisane. Mieszkańcy mają prawo i obowiązek brać udział w konsultowaniu tych dokumentów i niejako współuczestniczyć w planowaniu naszego rozwoju. Aby uniknąć w przyszłości podobnych kłopotów, mieszkańcy sami powinni wymagać aby co roku sukcesywnie je uchwalano aby jak najszybciej objęły całą gminę.

Ewa Sudoł

Zapraszam do dzielenia się swoimi opiniami na opisywany temat na portalu Zasłyszane w Bieszczadach. Listy proszę kierować na adres: redakcja@zaslyszane-w-bieszczadach.pl




Analiza wyników wyborów samorządowych w powiecie bieszczadzkim     08-01-2019


         Wybory samorządowe w powiecie bieszczadzkim do rady powiatu wygrało Prawo i Sprawiedliwość ale tylko pod względem oddanych głosów na tę partię. Na 8710 osób, które wzięło udział w wyborach na PIS zagłosowało 3016 osób co stanowiło 34,63% ogólnej liczby głosujących. Głosy te przełożyły się na pięć mandatów co w porównaniu do 2014 roku oznacza stratę dwóch mandatów. PIS stracił także w stosunku do 2014 roku w ogólnej strukturze osób biorących w głosowaniu, gdzie przy niższej frekwencji i mniejszej liczbie głosujących tj. 7128 osób na PIS zagłosowało 2943 wyborców co stanowiło 41,29% wszystkich glosujących i dało tej partii siedem mandatów. Z przytoczonych danych wynika, że przy wyższej frekwencji w 2018 roku PIS w powiecie bieszczadzkim stracił 6,66 % głosujących w stosunku do 2014 roku.

      Komitetem Wyborczym, który zdobył także pięć mandatów w 2018 roku jest Stowarzyszenie Aktywni dla Bieszczad co w porównaniu z 2014 rokiem jest wzrostem o dwa mandaty. Na Komitet ten zagłosowało 2669 osób czyli 30,64% ogólnej liczby biorących udział w głosowaniu. Dla przypomnienia w 2014 roku na Stowarzyszenie Aktywni dla Bieszczad zagłosowało 1404 osób czyli 19,70% z ogółu wyborców. Ten komitet zanotował wzrost wyborców w stosunku do 2014 roku o 10,94%.

      Największym przegranym powiatowych wyborów samorządowych jest Bieszczadzkie Stowarzyszenie Samorządowe, które zdobyło w obecnych wyborach tylko trzy mandaty a zagłosowało na nich 1427 osób czyli 16,38% wyborców. W 2014 roku BSS otrzymało pięć mandatów i głosowało na to stowarzyszenie 2084 wyborców co stanowiło 29,24% głosujących. Bieszczadzkie Stowarzyszenie Samorządowe w 2018 roku straciło 12,86 % wyborców w porównaniu z rokiem 2014. Należy przy tym zaznaczyć, że jest to w powiecie Bieszczadzkim najdłużej startujące w wyborach Stowarzyszenie, które praktycznie od początku lat dziewięćdziesiątych rządziło w gminie i powiecie.

      W wyborach samorządowych do powiatu po raz pierwszy nie wystawił swojej listy Sojusz Lewicy Demokratycznej, który w 2014 roku otrzymał 697 głosów ale nie zdobył żadnego mandatu. Debiut w wyborach ma za sobą Stowarzyszenie Nowoczesne Bieszczady, które założyło część najmłodszych członków Bieszczadzkiego Stowarzyszenia Samorządowego, którzy sfrustrowani i niezadowoleni po przegranych wyborach w 2014 roku odeszli z BSS. Założyciele Nowoczesnych Bieszczad pozyskali nowych członków i sympatyków, dzięki którym zdobyli dwa mandaty a głos na nich oddało 1598 osób co stanowi 18,35% ogółu głosujących.

      Przy wnikliwej analizie wyników do rady powiatu bieszczadzkiego daje się zauważyć ciekawe zjawisko. BSS zdobywając o 171 głosów mniej niż Nowoczesne Bieszczady uzyskało mimo wszystko o jeden mandat więcej. Oczywiście głównym winowajcom jest metoda liczenia głosów tzw. metoda dHondta, w poszczególnych okręgach wyborczych.

      Krótko warto jeszcze omówić wyniki do rady gminy Ustrzyki Dolne oraz wybory na burmistrza. W ilości mandatów radnych gminnych w 2018 roku w gminie Ustrzyki Dolne bezapelacyjnie ośmioma mandatami wygrało Stowarzyszenie Aktywni dla Bieszczad. Stowarzyszenie to w porównaniu z rokiem 2014 zwiększyło swój stan posiadania o siedem mandatów a zagłosowało na nich 2845 wyborców (39,45%).

      Trzy mandaty do rady gminy zdobyło Prawo i Sprawiedliwość na które głosowało 1673 osób (23,2%) i jest to mniej o dwa mandaty w porównaniu z 2014 rokiem. W gminie Ustrzyki Dolne, podobnie jak w powiecie bieszczadzkim najwięcej wyborców straciło Bieszczadzkie Stowarzyszenie Samorządowe, które z dziewięciu mandatów otrzymanych w 2014 roku zdołało utrzymać w 2018 roku tylko 3 mandaty. Na kandydatów BSS zagłosowało w 2018 roku 1677 osób (23,25%). Startujące po raz pierwszy w wyborach samorządowych Stowarzyszenie Nowoczesne Bieszczady uzyskało jeden mandat do rady gminy i zagłosowało na nich 691 osób (9,58%).

      W wyborach na urząd burmistrza miasta Ustrzyki Dolne wystartowało trzech kandydatów reprezentujących PIS, Bieszczadzkie Stowarzyszeni Samorządowe i Stowarzyszenie Aktywni dla Bieszczad. W pierwszej turze wybory wygrał kandydat na burmistrza Stowarzyszenia Aktywni dla Bieszczad – Bartosz Romowicz, który otrzymał 3786 głosów co stanowiło 51,45% wyborców. Drugi pod względem zdobytych głosów kandydat PIS - Ryszard Urban otrzymał 2221 głosów (30,18%) , natomiast przedstawiciel Bieszczadzkiego Stowarzyszenia Samorządowego – Krzysztof Gąsior zebrał 1351 głosów (18,36%). Warto przy tych wynikach wspomnieć, że gdyby w wyborach 107 osób zagłosowałoby na innego kandydata niż Bartosz Romowicz, to odbyłaby się druga tura wyborów, która mogłaby mieć ciekawy przebieg. Waga każdego głosu jest szczególnie widoczna w takich właśnie sytuacjach, gdzie kilkadziesiąt czy nieco ponad sto głosów może całkowicie zmienić werdykt wyborczy.

Ewa Sudoł






Analiza wyników wyborów samorządowych w powiecie bieszczadzkim     08-01-2019


        Kurz po wyborczej walce już opadł, kto miał zostać wybrany do władz samorządowych, został wybrany wobec tego przyszedł czas na podsumuwanie. Patrząc na to, kto obecnie sprawuje władze w powiecie bieszczadzkim, leskim i sanockim można by powiedzieć, że wybory bezapelacyjnie wygrał PIS. Przeglądając jednak statystyki wyborcze dostępne na stronach PKW moja teza przestaje być taka bezdyskusyjna. Okazuje się, że wygrana w liczbach bezwzględnych nie zawsze przekłada się na mandaty a przy wyborach na burmistrzów okazała się dla PIS wręcz klęską. Zanim przejdę do analizy w powiatach na chwilę zatrzymajmy się przy wynikach w podkarpackim sejmiku wojewódzkim.

          Porównując dane z 2014 roku z danymi 2018 roku trzeba jednoznacznie stwierdzić, że PIS w sejmiku dosłownie zmiażdżył opozycję. Na 33 mandaty, PIS zdobył 25 i w stosunku do 2014 zwiększył swój stan posiadania o 6 mandatów, Koalicja PO i Nowoczesnej zdobyła 5 mandatów i można powiedzieć, że zachowała status quo bo tyle samo PO miało radnych w 2014 roku.

          Zupełnie inaczej ma się sprawa z PSL, który stracił najwięcej bo aż 6 mandatów na rzecz PIS. W 2014 roku PSL miał 9 radnych i głosowało na nich 178 tys. osób co wtedy stanowiło 24,44 % głosujących a w 2018 ta liczba wyniosła 101 tys. osób co stanowiło 11,88 % Dodać przy tym należy, że frekwencja w województwie podkarpackim w 2014 wyniosła 47,21% a głosowało wtedy 730 tys. uprawnionych, natomiast w ostatnich wyborach udział wzięło 912 tys. mieszkańców a frekwencja wyniosła 53,18%. Powyższe dane pokazują w jakim kierunku nastąpił odpływ elektoratu w 2018 roku w porównaniu z 2014. W 2014 roku na PIS zagłosowało 319 tys. osób co stanowiło 45,46% a w 2018 roku 443 tys. co stanowiło 52,25%, czyli partia ta zyskała dodatkowo 124 tys. wyborców, którzy prawdopodobnie odeszli od PSL- u bo tej partii ubyło najwięcej wyborców.

          Druga pod względem liczby radnych PO otrzymała odpowiednio 112 tys. głosów co stanowiło 14,19% a w roku obecnym 114 tys. co stanowi 13,44 %. Procentowa struktura wyborców również pokazuje odpływ sympatyków Platformy Obywatelskiej w stosunku do poprzednich wyborów. Trzeba podkreślić, że w roku obecnym walka wyborcza zmotywowała dodatkowo do uczestnictwa w wyborach 182 tys. wyborców. Zagłosowali oni w większości na pozostałe partie startujące w wyborach a częściowo powiększyli liczbę wyborców PIS.

          Warto zwrócić uwagę na jedną ciekawą rzecz otóż trzy partie, które otrzymały mandaty w Sejmiku razem zdobyły 658 tys. głosów, natomiast z 912 tys. wszystkich głosujących aż 254 tys. osób ( prawie 28% ) nie mają swoich przedstawicieli w Sejmiku. Winna takiemu stanowi rzeczy jest metoda d Hondta, która preferuje partie z największą liczbą głosów.

          Patrząc na to jak duża liczba głosujących pomimo tego, że wzięła udział w głosowaniu nie ma żadnego wpływu na to, kto wejdzie do władz samorządowych można coraz poważniej myśleć o zmianie systemu liczenia głosów w wyborach. Wprawdzie zaletą tej metody jest konsolidacja sceny politycznej ale z drugiej strony zniechęca ona dużą część wyborców do brania udziału w głosowaniu, gdyż wyklucza ona małe partie i stowarzyszenia z podziału wyborczego tortu. Ciąg dalszy analizy wyborczej w następnym odcinku.
Ewa Sudoł





O czym przeczytacie Państwo w następnych dniach

Wkrótce Państwo przeczytacie:
 Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe -podsumowanie
Wojna plemion
Marian Nosal -poeta pojednania
Zasłyszane w Bieszczadach - portal opinii
Wszelkie prawa zastrzeżone
Redaktor Naczelny - Ewa Sudoł
Liczba odwiedzin: 46477
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem