„Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe tak, ale dlaczego w Sanoku?” – C.d. Odpowiedź Pana Marcina na artykuł.                            06-02-2019r.

           Po publikacji artykułu o Bieszczadzkim Pogotowiu Ratunkowym odezwało się do nas wiele osób z komentarzami i różnymi opiniami. Nie wszystkie jesteśmy w stanie opublikować, niemniej jednak najciekawsze z nich postaramy się Państwu przedstawić. Nie ukrywamy, że bardzo duże wrażenie zrobił na nas bardzo sympatyczny fragment listu do redakcji, który niech będzie zachętą do przeczytania całości.
             "Czytając ponownie Pani wpis jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu że jest to dla Pani bardzo ważny temat - przyszłość Ustrzyckiego Szpitala. Dla mnie równie ważny jest temat procesu przekształcania pogotowia ratunkowego w Państwowe Ratownictwo Medyczne."
            „Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe tak, ale dlaczego w Sanoku?” –  Odpowiedź na pytanie postawione w tytule jest prosta: (Komentarz do wpisu Ewy Sudoł „Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe tak, ale dlaczego w Sanoku?”) Ponieważ zgodnie z nowelizacją Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym z 10 maja 2018 r. powiat sanocki posiada jako jedyny powiat w bieszczadzkim rejonie operacyjnym dyspozytornie medyczną i jako jedyny może stanąć do konkursu. Należy też dodać że to zakończy sponsorowanie szpitali przez budżet Państwowego Ratownictwa Medycznego a nastąpi to 31 marca 2019 r. I tu powinienem skończyć odpowiedź ale…

             Odnoszę wrażenie że Pani Ewa z premedytacją używa określenia „ratownictwo medyczne” w całym tekście. Autorka ma prawdopodobnie na myśli „Państwowe Ratownictwo Medyczne” (PRM), ale żeby zdyskredytować wartość tej instytucji pomija słowo „państwowy”. To jest bardzo ważny szczegół, który mówi że PRM nie należy do szpitala, nie należy do powiatu, nie należy nawet do województwa. Ten szczegół mówi że zapewnienie bezpieczeństwa Polaków w stanach nagłych należy do Państwa. Równie dobrze szpital mógłby pasożytować na Państwowej Straży Pożarnej i Powiatowej Komendzie Policji. Co? Te szacowne „państwowe” instytucje nie poratują biednego szpitala…? Nie podzielą się swoim budżetem? Przecież to też są organizacje wspierające PRM!

          Pierwszy raz spotkałem się z tak dosadnym i bezpośrednim stwierdzeniem „poczynione oszczędności na ratownictwie mogą być przekierowane na inne potrzeby szpitala” (Wcześniej kryli się z takimi truizmami. Brawo za odwagę!). Tak zaplanowane wykorzystanie środków na PRM powinno być skonfrontowane z Ustawą o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Co na to Minister Zdrowia i Wojewoda – podmioty odpowiedzialne za planowanie i organizacje systemu (Rozdział 3 UoPRM)?

             Pani Ewa wychodzi też z założenia że szpitale powiatowe powinny zarabiać na „ratownictwie medycznym” bo inaczej upadną. A ja się pytam dlaczego szpital powiatowy i lokalne ZRMy wspólnie mają klepać biedę dzieląc budżet przeznaczony na PRM na pół?

          Pod płaszczykiem dbania o dobro szpitala powiatowego w Ustrzykach Dolnych kryje się wiele grzechów wobec lokalnego PRM:
• Dlaczego ratownicy medyczni pracujący w powiecie bieszczadzkim mają najniższą stawkę za godzinę wśród wszystkich ratowników medycznych pracujących w bieszczadzkim regionie operacyjnym?
• Dlaczego w ustrzyckim PRM jest największa ilość umów śmieciowych w bieszczadzkim regionie operacyjnym?
• Dlaczego ustrzycki szpital oszczędza na transportach medycznych? pracownicy na telefon? Serio?

           … Wina za tą dramatyczną sytuację opisaną w wpisie leży po stronie szpitala powiatowego w Ustrzykach Dolnych. Oszczędzanie na transportach – to jest główny grzech! Brak obustronnych umów i porozumień z ościennymi organizatorami transportu medycznego. Ile jeszcze będzie klepało się medialną mantrę że trzeba zrobić konsorcjum szpitali i nic z tym nie będzie się robiło? Jak długo dyżurujący lekarze będą musieli szantażować emocjonalnie dyspozytorów? Czyżby szpital w Ustrzykach Dolnych nie miał sobie nic do zarzucenia?

           Czy dysponentem ZRM w Ustrzykach Dolnych będzie szpital w Ustrzykach Dolnych, czy dysponentem będzie Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe…? Jakie to ma znaczenie? Zespołami Ratownictwa Medycznego od kilku lat dowodzi dyspozytor medyczny, który obecnie znajduje się w Sanoku. W niedalekiej przyszłości jedyną dyspozytornią w województwie podkarpackim będzie dyspozytornia w Rzeszowie. Prawda jest taka że Wojewoda będzie miał coraz bardziej realny wpływ na to jak działa System PRM. Co z tego że wojewódzki NFZ daje obecnie pieniądze na PRM jak wypływa połowa budżetu „na ratowanie szpitala”?

            Moim zdaniem autorka wpisu szuka pieniędzy tam gdzie nie powinna. Skoro autorce bardzo łatwo przychodzi szafowanie emocjonalnymi tematami ja też nie pozostanę dłużny… Nie życzę Pani Ewie żeby do jej rodziny przyjechali starym zdezelowanym autem przemęczeni dorabianiem ratownicy medyczni z niekompletnym lub zaoszczędzonym sprzętem.
Pozdrawiam Marcin Wojcieszak

Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe tak, ale dlaczego w Sanoku?                    29-01-2019r.

          Utworzenie Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego z siedzibą w Sanoku planowane było przez Wojewodę od kilku lat. W okresie, gdy jeszcze pracowałam w ustrzyckim szpitalu temat ten powracał kilkakrotnie, ale na szczęście dla szpitala nigdy nie doszedł do skutku. Obecnie sytuacja zaczyna się zmieniać na niekorzyść szpitali ustrzyckiego, leskiego i brzozowskiego a także sanockiego. Zdaniem Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie pogotowie ratunkowe powinno zostać wyłączone ze struktur szpitali powiatowych a na ich miejsce ma powstać jedna jednostka o nazwie Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe SP ZOZ w Sanoku.

          Takie rozwiązanie moim zdaniem i chyba wszystkich myślących dyrektorów szpitali powiatowych i zarządów powiatów spowoduje bardzo duże problemy finansowe i organizacyjne w tych jednostkach. Zacznijmy o problemach finansowych i z czego one wynikają. Ratownictwo medyczne jest jednym z niewielu bardzo dobrze finansowanych kontraktów medycznych zawieranych przez szpitale powiatowe z Narodowym Funduszem Zdrowia. Wprawdzie środki pochodzą z dotacji Wojewody, ta jednak pochodzi z budżetu państwa jak i reszta środków przekazywanych przez NFZ i to pozwala szpitalom traktować te środki jako własne a poczynione oszczędności na ratownictwie mogą być przekierowywać na inne potrzeby szpitala. W przypadku takich szpitali jak Ustrzyki Dolne czy Lesko są to bardzo wysokie kwoty w granicach pomiędzy 900 tys. zł a 1 mln. zł rocznie. O szczegółowe informacje w tych sprawach zadałam pytania do Starostwa Powiatowego w Lesku i Ustrzykach Dolnych.

              Tyle właśnie w przypadku tych dwóch szpitali braknie pieniędzy na podstawową działalność medyczną, gdy ratownictwo medyczne zostanie wyłączone ze struktur szpitali powiatowych. Biorąc pod uwagę ich mizerię finansową, zabieg ten może okazać się śmiertelnie niebezpieczny i być przysłowiowym gwoździem do ich trumny. Kontrakt SPZOZ Lesko na 2018 rok wynosił 33,3 mln zł w tym ratownictwo medyczne 5,5 mln zł a SPZOZ Ustrzyki Dolne 17,8 mln zł a ratownictwo medyczne 4,5 mln zł dane podałam wg informacji dostępnych na stronach NFZ. W przypadku likwidacji pogotowia ratunkowego przy szpitalach powiatowych braknie tych pieniędzy w budżetach szpitali i możne nad nimi zawisnąć realna groźba likwidacji. Nie jest to z mojej strony żadne czarnowidztwo tylko realna ocena sytuacji.

          Dlaczego rozpisuję się tyle o finansach szpitali, otóż dlatego, że już raz ze szpitali wyprowadzono bardzo dochodową działalność medyczną jaką jest podstawowa opieka zdrowotna. Rozdzielenie tych działalności pomiędzy sektor publiczny i prywatny siłą rzeczy rodziło pokusę przerzucania części kosztów z podstawowej opieki zdrowotnej na szpitale co dodatkowo osłabiało ich kondycję finansową. Obecnie, gdyby zrealizowano ten niefortunny pomysł z wyprowadzeniem ratownictwa medycznego ze szpitali powiatowych, może to się skończyć dla nich katastrofą finansową. Nie ma żadnych informacji czy NFZ ewentualnie Wojewoda zaproponuje szpitalom inne dodatkowe środki finansowe na ich podstawową działalność medyczną zresztą w obecnym stanie prawnym nie ma takiej możliwości.

            Przeciwko wyprowadzeniu ratownictwa medycznego ze szpitali powiatowych przemawiają również względy organizacyjne. Według dzisiejszych przepisów mamy taką sytuację, że karetki pogotowia jeżdżą tylko i wyłącznie na wezwanie w stanach ostrych. W szpitalach obok tych karetek muszą funkcjonować tzw. karetki transportowe, które służą przewożeniu chorych na badania specjalistyczne, w wyjątkowych przypadkach ze szpitala do domu i przewożą chorych ze szpitala powiatowego do szpitala specjalistycznego. Opiszę krótko jak wygląda codzienność w takim szpitalu powiatowym jak np. Ustrzyki Dolne czy Lesko. Ze względu na dosyć rozległy teren działania tych szpitali w ciągu dnia do 15 -ej oprócz karetek systemowych (pogotowia) w szpitalu są co najmniej 2 karetki transportowe i zazwyczaj one wystarczają. Zdarzają się jednak sytuacje, które, jeżeli można tak powiedzieć każdemu dyrektorowi szpitala mrożą krew w żyłach.

          Jedną z takich sytuacji opiszę, aby można było łatwiej zrozumieć, dlaczego ratownictwo medyczne powinno być w strukturach szpitala i dlaczego w tym względzie powinny się zmienić przepisy. Zdarzenie miało miejsce kilka lat temu, gdy pełniłam obowiązki dyrektora SPZOZ w Ustrzykach Dolnych. Wracając około godziny 17 -ej po pracy do domu, otrzymałam dramatyczny telefon ze szpitala, że potrzebny jest natychmiastowy transport dziecka w ciężkim stanie do szpitala specjalistycznego w Rzeszowie. Dzwoniąca lekarka poinformowała mnie, że jedna karetka transportowa pojechała z chorym z zawałem do szpitala w Sanoku a druga pojechała do Przemyśla z dzieckiem mającym duży uraz głowy. Przywiezione w międzyczasie do szpitala dziecko przez pogotowie ratunkowe nie można było przewieźć do szpitala specjalistycznego, bo zabrakło karetek transportowych.

            Natychmiast wykonałam telefon do Pogotowia Lotniczego z prośbą o wykonanie pilnego transportu do Rzeszowa. Niestety po kilku minutach oddzwoniono do mnie, że nie mogą przyjąć mego zlecenia ze względu na zbyt niski pułap chmur. Zdesperowana wykonywałam następne telefony do Centralnej Dyspozytorni Medycznej w Sanoku z prośbą o możliwość skorzystania z karetki systemowej, ponieważ na oddziale dziecięcym umierało nam dziecko. Ponad pół godziny trwało przekonywanie Pani dyspozytorki do udzielenia zgody na transport tego dziecka do Rzeszowa. W międzyczasie oczywiście wróciłam do szpitala i próbowałam skompletować jeszcze jedną, trzecią załogę do karetki transportowej. Zanim otrzymałam zgodę na użycie karetki systemowej udało mi się zebrać załogę do trzeciej karetki transportowej i w momencie, gdy dziecko było przenoszone na nosze zaczęło się załamywać. O jego życie walczyło czterech lekarzy, z bólem muszę to napisać, ale dziecko zmarło.

          Wtedy byłam tak zdesperowana, że gdybym nie skompletowała tej trzeciej załogi wbrew przepisom prawa użyłabym karetkę ratownictwa medycznego do transportu tego dziecka. Nie wiem, czy miało to dzieciątko szansę na przeżycie, gdyby pojechało do Rzeszowa wcześniej, ale wiem jedno, że absolutnie nie miało ono prawa umrzeć w naszym szpitalu, gdy pod oknami szpitala w tym czasie stały karetki systemowe. Absurdalne przepisy dotyczące ratownictwa medycznego już istniejące dostarczają dyrektorom szpitali w takich sytuacjach jak opisałam wyżej mnóstwo kłopotów i dylematów czy postąpić zgodnie z prawem czy złamać głupi przepis i ratować życie ludzkie. Wyprowadzenie pogotowia ratunkowego ze szpitali powiatowych jeszcze bardziej tę sytuację skomplikuje.

          Wtedy dyrektor już nic nie może zrobić w takim przypadku jak opisałam wyżej, ponieważ dysponentem i pracodawcą dla zespołów ratowniczych jest inny podmiot. Nie życzę nikomu, aby ktoś z jego rodziny znalazł się w takiej sytuacji jaką opisałam a dyrektor szpitala zamiast pomagać będzie rwał włosy z głowy z bezsilności. Nikt z nas nie chce być pacjentem, którego doskonale zorganizowane, wyodrębnione Pogotowie Bieszczadzkie będzie woziło pomiędzy szpitalami a obciążone SOR-y nie będą go w stanie przyjąć. To co jest dobre w dużej aglomeracji niekoniecznie sprawdzi się w Bieszczadach.

           Dlatego gdy zaczęły dochodzić do mnie informacje, że znowu są zakusy, aby pogotowie ratunkowe wyprowadzić do Sanoka postanowiłam zabrać głos w tej sprawie. Nie wiem na jakim etapie są rozmowy pomiędzy powiatami dot. kontraktowania pogotowia przez Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe w Sanoku. Mam nadzieję, że jeszcze nie są zbyt zaawansowane, wystąpiłam z zapytaniem prasowym w tej sprawie do Starostwa w Lesku I Ustrzykach Dolnych. Mam nadzieję, że informacje jakie otrzymam będą bardziej optymistyczne niż są na chwilę obecną. Jak tylko będę coś wiedziała na ten temat z powiatów natychmiast się tym z Państwem podzielę.
                                Ewa Sudoł

O czym przeczytacie Państwo w następnych dniach

Wkrótce Państwo przeczytacie:
 Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe -podsumowanie
Gryfskand  a polityka lokalna
Wywiad tygodnia
Marian Nosal -poeta pojednania
Zasłyszane w Bieszczadach - portal opinii
Wszelkie prawa zastrzeżone
Redaktor Naczelny - Ewa Sudoł
Liczba odwiedzin: 21108
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem